19sty/100

Market czy osiedlowy?

"Dlaczego blondynka czołga się po hipermarkecie? - Ponieważ szuka niskich cen". Typowy żart o blondynkach i niekoniecznie oddający atmosferę cenową w hipermarketach. Niskie ceny rzeczywiście są w hipermarketach niemal na porządku dziennym i niekoniecznie trzeba się czołgać, aby je dostrzec. Co chwila przy kolejnym produkcie pojawia się napis "promocja" i cena, o której na przykład w osiedlowych rodzinnych sklepikach szukać by można ze świecą. Jest tylko jeden mały szkopuł. Niska cena nie oznacza, że towar jest wysokiej jakości. Niemal codzienny obrazek w dużych marketach, to kłębiący się tłum przy stoiskach sprzedających "po promocyjnych cenach": grilowane kurczaki, schab pakowany w foliowe worki /rozmiaru XXXL/, mrożone ryby itd.
- To prawda, sama dałam się nabrać na bardzo tanie mrożone dorsze - niestety po rozmrożeniu nadawały się tylko do wyrzucenia, a ludzie brali je kilogramami. Przed świętami sprzedawano w naszym hipermarkecie kurczaki z grilla po 5 złotych za sztukę, ludzie kupowali nawet po 10 sztuk... Ciekawa jestem czy nadawały się do zjedzenia. Tak samo było ze schabem. Promocje promocjami, ale kto sprzedaje schab bez kości po 9 złotych za kilogram? – napisała do mnie Pani Krystyna. Sprzedaje. Jak jest przeterminowany i sklep chciał się tego towaru jak najszybciej pozbyć. Nie twierdzę, że takie praktyki stosują wszystkie hipermarkety, ale jest to teza powszechnie znana i bardzo prawdopodobna. Potwierdziła to zresztą moja znajoma, która kiedyś pracowała w jednym z takich hipermarketów. Ludzie, nawet nie zdajecie sobie sprawy co Ci z „marketów” są w stanie upchnąć w Wasze brzuchy! Może warto jednak kupować w małym sklepiku osiedlowym, w którym zawsze są  świeże produkty...? Aczkolwiek co do ich pochodzenia pewności nie mam, ale wędlina przynajmniej pachnie i poleży ze 3 dniJ Wychodzę jednak z założenia, że małe sklepy osiedlowe mają tę przewagę nad dużymi marketami, że ich właściciele nie mogą sobie pozwolić na tandetę i traktowanie klientów jak intruzów. Nie mogą sobie pozwolić na sprzedaż przeterminowanego nieświeżego produktu, bo drugi raz klient do takiego sklepu już nie przyjdzie. Fakt, że ceny w takich sklepikach są wyższe niż w hipermarketach, ale nie aż tak bardzo. Poza tym jak uczy życie nie zawsze tanie jest dobre.