Kredyt na kredyt studencki
Rok akademicki rozpoczyna się 1 października, termin składania wniosków o kredyt studencki banki wyznaczyły na 1 X - 15 XI 2009 r. 14 grudnia 2009 roku Resort Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjął decyzję w sprawie maksymalnej wysokości miesięcznego dochodu na osobę w rodzinie studenta ubiegającego się o kredyt studencki, w połowie stycznia banki rozesłały do ubiegających się o taki kredyt pisma w sprawie uzupełnienia dokumentów o wyciągi z dochodów poręczycieli. Termin na uzupełnienie dokumentów banki wyznaczyły do 15 lutego 2010 roku, jednocześnie nie poinformowały od kiedy zacznie się wypłata pieniędzy - prawdopodobnie nie wcześniej niż w marcu. Niejeden student zatem, musi wziąć kredyt, by kredytu doczekać!
To prawda, że kredyty studenckie nie są dla banków wielkim biznesem, ale skoro już podjęły ten temat, to powinny poważnie potraktować żaków, tak jak poważnie studentów powinien potraktować Pan Minister wiedząc, że pieniądze z kredytów studenckich są im bardzo potrzebne. Najbardziej potrzebne na początku, a nie w połowie roku akademickiego
- 600 złotych miesięcznie to poważny zastrzyk w żywej gotówce, dlatego pomoc taka jest wprost nie do przecenienia. Ale konia z rzędem temu, kto wie o co tak naprawdę chodzi ministerialnym urzędnikom oraz bankom, skoro na pierwszą transzę tego kredytu muszę czekać aż do marca - denerwuje się jedna ze studentek.
Ma rację, bowiem resort oraz banki sprowadziły ten temat niemal do absurdu. Ministerstwo, a za nim banki, każą studentom czekać na wypłatę pierwszych pieniędzy aż do marca. Na nic zdają się protesty i interwencje w tej sprawie, resort z oślim wręcz uporem trzyma się swoich wcześniejszych ustaleń. Banki nie chcąc być gorsze, w połowie stycznia rozesłały do starających się o kredyty studenckie informacje o uzupełnienie dokumentacji, czyli o potwierdzenia dochodów poręczycieli. Dokumenty mają spłynąć do banków najpóźniej do 15 lutego 2010 roku. Można więc przypuszczać, że rzeczywiście wypłaty rozpoczną się dopiero w marcu, a więc w połowie roku akademickiego. Gdzie w tym sens i logika?


