30mar/100

Nie parkingi lecz mandaty

Prawdopodobnie już niedługo wejdą w życie znowelizowane przepisy zamieniające drogi wewnętrzne na publiczne. Jaki będzie tego skutek? Mandaty, zakładanie blokad i odholowywanie źle zaparkowanych samochodów na osiedlowych uliczkach. Często bowiem zdarza się, że z braku miejsca, źle zaparkowane auta blokują wjazdy do parkingów podziemnych, skrzyżowania ulic, parkowane są często na chodnikach, a nawet trawnikach. Powód?
Bardzo wysokie ceny gruntów na których deweloperzy budują budynki mieszkalne. Aby wykorzystać do maksimum teren na którym budowane są osiedla,  budynek od budynku dzielą jedynie bardzo wąskie uliczki,  często z znakami zakazu postoju. Niestety najczęściej na takich osiedlach nie ma publicznych parkingów. Są tylko podziemne  - bardzo drogie - oraz - nieco tańsze - miejsca parkingowe przy blokach mieszkalnych. Taka sytuacja musi rodzić konflikty. A co mają zrobić osoby przyjezdne, odwiedzające rodziny czy znajomych? Nikogo jednak to nie obchodzi, ani deweloperów, ani administracji, ani tym bardziej policji oraz strażników miejskich. Tym ostatnim wiążą ręce przepisy, które nie pozwalają im na jakąkolwiek interwencję. Jednak przepisy mają się wkrótce zmienić i zaczną się mandaty oraz odholowywanie aut na wyznaczone parkingi. Tylko czy zaostrzenie przepisów wobec kierowców, którzy nie mają możliwości zaparkowania swoich aut zgodnie z obowiązującymi przepisami rozwiąże problem? Z całą pewnością nie, dlatego takie restrykcyjne podejście do problemu jeszcze bardziej zaogni ten konflikt. Walka ze skutkami nie zlikwiduje przyczyn obecnych kłopotów z parkingami.