23kwi/103

Nos dla tabakiery czy tabakiera dla nosa

O tym, że Telekomunikacja Polska SA rządzi się swoimi prawami wiemy nie od dziś, wielokrotne interwencje klientów "tepsy" tylko potwierdzają wspomniane zarzuty. Tylko co z tego, skoro firma ta nie wyciąga żadnych wniosków, a wręcz przeciwnie stara się jak może, aby złą opinię o sobie podtrzymać. Na szczęście monopol "tepsy" powoli się kończy i jeżeli takie przypadki jak ten, który za chwilę opiszę będą się powtarzać, o klientach może zapomnieć.
Pięć miesięcy temu jedna z klientek "Tepsy" postanowiła zgodnie z obowiązującą umową wymówić usługi neostrada tp, ponieważ jej zdaniem, były to mierne usługi, a koszt nie taki znów mały. W ramach tejże usługi klientka korzystała z telefonu stacjonarnego oraz internetu. W związku z tym, że usługa była łączona zamontowano jej zestaw LiveBox. Podejmując decyzję o rezygnacji z umowy skontaktowała się z przedstawicielką firmy świadczącej usługę i obie Panie wyjaśniły sobie wszystkie okoliczności towarzyszące takiej rezygnacji - przynajmniej tak sądziła klientka Telekomunikacji Polskie SA z siedzibą w Katowicach. Jakież więc było jej zdziwienie, kiedy w połowie kwietnia, a więc po prawie czterech miesiącach od czasu wygaśnięcia umowy z "tepsą", otrzymała pismo wzywające ją do zapłaty 300 złotych za sprzęt, który telekomunikacja nie zdążyła zabrać od swojej klientki. W piśmie tym Telekomunikacja Polska z siedzibą w Katowicach ulica Bażantów 35 napisała: " Informujemy, że Telekomunikacja Polska tytułem odszkodowania za sprzęt (?...) obciąża Państwa kwotą 300 zł." - koniec cytatu. Skąd ta kara? W cenniku usług TP SA znajdujemy pozycję: „Kara umowna za udostępniony Zestaw instalacyjny „livebox tp” w przypadku utraty lub niezwrócenia Zestawu w ciągu 14 dni kalendarzowych od daty rezygnacji z udostępnienia Zestawu instalacyjnego lub rozwiązania/wygaśnięcia Umowy o świadczenie usługi neostrada tp”. Koszt równy 300 zł. Oznacza to, iż klient powinien liveboxa zwrócić lub zostanie obciążony. Jest to do zaakceptowania tylko wówczas, gdy pracownik „tepsy”nas o tym powiadomi.
- Jestem oburzona postępowaniem telekomunikacji polskiej - twierdzi niefortunna klientka neostrady - przecież można było mnie poinformować przy rozwiązywaniu umowy o procedurach jakie obowiązują w tej firmie. Nikt na ten temat nawet się nie zająknął. Ale wyciągać ręce po pieniądze, to już potrafią.
No właśnie, a nie łaska było przy rozwiązywaniu umowy z klientką, poinformować ją o zwrocie sprzętu, albo przysłać pracownika, aby zabrał sobie owegoż LivBoxa? Aż ciśnie się na usta pytanie, czy nos to jest dla tabakiery czy tabakiera dla nosa? Niestety dla siebie, "tepsa" podaje coraz więcej błędnych odpowiedzi.

Komentarze (3) Trackbacks (2)
  1. taak…tylko, że z drugiej strony, zapewne w umowie spisanej drobnym druczkiem na 4 strony, któryś akapit zapewne o tym mówił…już na pewno sztab tych TP prawników o to zadbał i tak zwana d..a zbita.. Zresztą to samo jest u innych operatorów, np. kablowych. Nie informują o konieczności zwrotu sprzętu, ale jest to zapisane w umowie, wraz z konsekwencjami za niedotrzymanie któregoś tam pkt. umowy/

  2. tak juz w obecnych czasach jest, ze zapisy umowy nalezy znac, czasem nawet lepiej niz pracownicy uslugodawcy
    wlasnie zajrzalem na umowe z oligopolista ktora szczesliwie zakonczylem w ubieglym roku – jak byk widnieje na drugiej stronie zapis normalnym drukiem, ze sprzet nalezy zwrocic, wiec oplata zostala naliczona poprawnie
    nalezy wiec pluc sobie w brode ze sie nie przeczytalo umowy, a nie opluwac uslugodawce
    chociaz swoja droga pracownik tepsy mogl (ale nie musial?) przypomniec o wymogach przy rezygnacji

  3. tak jest, umowy trzeba znać, i czasem pomysleć jak by się zrobiło na miejscu drugiej strony umowy. Nikt nikomu za darmo nie daje niczego. Telefonu też się nie dostaje za 1zł.


Dodaj komentarz