26sty/101

Zbliżenia

Tytuł mógłby sugerować zbliżenia trzeciego stopnia. Nic bardziej błędnego, chodzi o bardziej przyziemne sprawy, a konkretnie o rynek kart kredytowych. Jego bogactwo sprawiło, że bez specjalnego echa przeszło wprowadzenie przez niektóre banki oferty kart zbliżeniowych. Prekursorem na tym rynku był BZ WBK, który dwa lata temu wprowadził kartę zbliżeniową do swojej oferty. Jest to więc stosunkowo świeży produkt na rynku kart kredytowych.

Karty zbliżeniowe są to bezstykowe karty, za pomocą których dokonuje się transakcji bezgotówkowych nie wprowadzając ich nawet do czytników w punktach handlowo-usługowych. Karty takie posiadają wmontowana niewielką antenkę i wystarczy tylko zbliżyć ją do czytnika, aby sfinalizować transakcję. Nie oddajemy więc takiej karty do rąk sprzedawcy, nie musimy "wklepywać" pin-u, ani czekać na autoryzację oraz wydruk paragonu z terminala. Przeznaczone są do zawierania małych transakcji bezgotówkowych nie przekraczających 50 złotych. Polskie banki wydały już ponad 240 tysięcy takich kart.

W związku z tym, że nie wszystkie sklepy dysponują terminalami obsługującymi takie karty, realizować takie transakcje możemy tylko w wybranych punktach - stwierdził doradca branży kredytowej. I to jest właśnie wadą karty zbliżeniowej. Prawdopodobnie w mniejszych miejscowościach taki placówek po prostu nie ma. Wadą jest też niska maksymalna kwota zakupów. Z kolei zaletą prostota dokonywania takich transakcji i aby taką kartę otrzymać nie trzeba mieć w banku rachunku. Aktualnie karty zbliżeniowe wydają cztery banki: Bank Zachodni WBK, ING Bank Śląski, Alior Bank oraz mBank. Najlepiej karty zbliżeniowe sprawdzają się w punktach małej gastronomii oraz kioskach. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo takimi kartami będzie można płacić w taksówkach! Byłoby to duże ułatwienie dla pasażerów, ale chyba nie dla taksówkarzy, którzy często "nie mają" wydać reszty:)