Buble prawne, polskich absurdów ciąg dalszy
Nasz ukochany kraj znad Wisły znany jest z płodzenia bzdurnych przepisów i bubli prawnych, chociaż trzeba przyznać, że ostatnio Bruksela ze swoimi absurdalnymi unijnymi dyrektywami stara się nam dorównać. Zajmijmy się jednak naszym polskim podwórkiem. Przez ponad dwa lata eksperci uzbierali prawie 10 tysięcy bubli prawnych, które dostarczyli im przedsiębiorcy, konsumenci i organizacje.
1. "Złotą kiszkę", czyli główną nagrodę w tej niechlubnej rywalizacji, zgarnął obowiązek meldunkowy,
2. "Srebrna kiszka",to bubel prawny dotyczący obowiązku zapłacenia podatku dochodowego od nieistniejącego dochodu,
3. "Brązową kiszkę" wywalczył obowiązek składania stale tych samych dokumentów.
A teraz przykłady: przepisy nakazują meldować znajomych, którzy przyjechali do nas z zagranicy i przebywają w naszym domu dłużej niż 4 dni, później należy ich wymeldować. Jeżeli przebywamy poza granicami kraju dłużej niż 3 miesiące musimy się wymeldować, a po powrocie z powrotem zameldować:).
Przedsiębiorca, który wystawił faktury kontrahentowi na 100 tysięcy złotych nigdy nie doczekał się ich realizacji, ponieważ jego partner biznesowy zbankrutował. Musiał jednak zapłacić 19 % podatek od dochodu, bowiem faktury "poszły", a że pieniądze nigdy nie wpłynęły na konto przedsiębiorcy to już fiskusa nie interesuje. Wprawdzie po dwóch latach wygrał proces i komornik ściąga od dłużnika po 1000 złotych miesięcznie, ale pieniądze odzyska dopiero po... 8 latach! Jeden z czytelników "GW" poszedł na urlop macierzyński, złożył wszystkie wymagane dokumenty, a po jego ukończeniu postanowił przedłużyć o urlop "tacierzyński". Jakież było jego zdziwienie, kiedy musiał po raz drugi w ZUS składać dokumenty, w tym oryginał aktu urodzenia dziecka. Podobnych absurdów prawnych jest więcej, zalegają w urzędach, mają moc obowiązującą, ale są martwe, ponieważ najczęściej nikt ich nie przestrzega. Chyba, że chodzi o przewietrzenie kieszeni podatnika, wtedy zadziałają nawet najbardziej bzdurne przepisy.


