Śmierć za granicą
Każda śmierć jest tragedią, szczególnie jeżeli zdarza się nagle, niespodziewanie, a rodzinie przychodzi jeszcze za nią słono zapłacić. W tym przypadku chodzi o śmierć na wczasach za granicą. Ileż to razy pisaliśmy o konieczności ubezpieczenia się przy wyjazdach zagranicznych. Jeżeli jest to wyjazd grupowy powinien zadbać o to organizator, jeżeli indywidualny, sami powinniśmy dopilnować wykupienia ubezpieczenia dla siebie oraz wszystkich członków takiego wyjazdu. Przypadek śmierci w Egipcie wczasowicza z Białegostoku, wstrząsnął mieszkańcami tego miasta. Zostawił żonę, osierocił także dwójkę dzieci. Ale na tym nie kończy się tragedia tej rodziny, bowiem zrozpaczona wdowa została obciążona rachunkiem w wysokości 90 tysięcy PLN za tygodniowe leczenie szpitalne oraz 15 tysiącami PLN za transport zwłok do kraju. Załamana rodzina jest już więc nie tylko śmiercią męża i ojca, ale również wysokimi rachunkami. Skąd bowiem ma wziąć 105 tysięcy złotych na pokrycie kosztów hospitalizacji oraz transportu?
W związku z tym rodzi się pytanie: jak to możliwe, aby ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, a tak właśnie się stało w tym przypadku. Otóż odmówił, bowiem jego zdaniem śmierć turysty z Białegostoku nastąpiła ze względu na chorobę przewlekłą. Trzeba bowiem wspomnieć, że kilka lat wstecz turysta ten miał wszczepioną zastawkę serca. Tylko co ma wspólnego wspomniane wszczepienie zastawki ze śmiercią na skutek wylewu? Jest to oczywiście pytanie do specjalistów z zakresu medycyny, ale na zdrowy ludzki rozum ubezpieczyciel chce się w perfidny sposób wykręcić od wypłaty odszkodowania, a biedną wdowę pogrążyć w długach. Zresztą pytania można mnożyć, ponieważ ktoś nie dopilnował swoich obowiązków. Może jednak trzeba było w takich sytuacjach dokupić dodatkowe ubezpieczenie? Jak bumerang wracają ostrzeżenia przed pazernością firm ubezpieczeniowych, ale nie tylko.
Pamiętajmy o czytaniu umów, o zapoznawaniu się z ogólnymi warunkami ubezpieczeń, ostrzegamy przed podpisywaniem polis w ciemno i pamiętajmy o dokładnej analizie zapisów umów. Odnosi się to tak samo do organizatorów grupowych wyjazdów zagranicznych jak i turystów indywidualnych. Może wówczas ustrzeżemy się podobnych problemów, a przynajmniej ograniczymy hasanie ubezpieczycieli po nieznanym, nie przejrzystym i nieprzyjaznym dla przeciętnego klienta gruncie rynku ubezpieczeń.
Oszuści
Powszechna opinia, że o firmach ubezpieczeniowych najczęściej mówi się źle, albo nie mówi się wcale wydaje się mieć pokrycie w faktach. Zresztą trudno się temu dziwić, bowiem najczęściej klienci tych firm nie mają zbyt dobrych doświadczeń w kontaktach z nimi. Tymczasem rynek ubezpieczeń jest jednym z najbardziej chłonnych rynków finansowych, bogaty w przeróżnego rodzaju oferty ubezpieczeniowe. Jednocześnie jest to sektor, który jako jeden z nielicznych oparł się kryzysowi. Oferta tego rynku jest imponująca i naprawdę jest w czym wybierać. Ubezpieczenia komunikacyjne, zdrowotne, turystyczne, polisy OC, AC, na życie, inwestycyjne itd., itp. Uzupełniając ten rynek dodajmy przeróżne taryfikatory, różne stawki, nieprecyzyjne zapisy oraz starające się nagiąć przepisy do swoich interesów firmy ubezpieczeniowe.
Jednakże to nie tylko rynek ubezpieczeń, nie tylko firmy ubezpieczeniowe oraz agenci czy pośrednicy są "be". Przedstawienie rynku ubezpieczeń w zbyt krzywym zwierciadle byłoby też zbyt wielkim uproszczeniem. Nie lepsi jesteśmy także my, klienci tych firm. Oczywiście nie wszyscy, tak jak nie wszystkie firmy stawiają na nieuczciwość. Coraz częściej jednak pojawiają się sygnały o oszustach ubezpieczeniowych. O zwykłych przestępcach ubezpieczeniowych wyłudzających od zakładów ubezpieczeń gigantyczne kwoty. Ostatnio wyliczono, że nasi sprytni rodacy wyłudzają rocznie od firm ubezpieczeniowych około 7,5 miliarda złotych. Kiedyś najbardziej intratnym procederem były oszustwa majątkowe, obecnie ubezpieczeniowi oszuści masowo przerzucają się z polis majątkowych na polisy ubezpieczeń na życie. Tam widzą bardziej intratny interes. W ubiegłym roku podobnych oszustw odnotowano około 3000. Najczęstszym "numerem" oszustów jest przedstawienie firmie ubezpieczeniowej fałszywego aktu zgonu. Jedno z małżeństw usiłowało oszukać w ten sposób kilka firm ubezpieczeniowych na łączną kwotę ponad 10 milionów złotych. Nie przyszło im do głów, że firmy ubezpieczeniowe też mają swoje sposoby, aby takie informacje sprawdzić. W Stanach duże korporacje ubezpieczeniowe zatrudniają specjalnie przeszkolonych do wykrywania podobnych przestępstw agentów. W Polsce ochrona taka dopiero raczkuje, dlatego wykrywalność tego rodzaju przestępstw też jest znikoma. Specjaliści twierdzą, że na 200 podobnych spraw wykrywana jest tylko jedna. Chyba, że okraść chce swojego pracodawcę pracownik firmy ubezpieczeniowej, wtedy wykrywalność rośnie do prawie 100 procent...


