27sie/100

Ignorantia iuris nocet

Fakt, że banki niejednokrotnie wykorzystują naiwność i niefrasobliwość swoich klientów nikogo już dziś nie dziwi. Nieznajomość prawa połączona z podpisywaniem umów bez wcześniejszego zapoznania się z nimi przynosi opłakane skutki. Zbyt wielu Polaków daje się omamiać  zapewnieniom przemiłych konsultantów, którzy, jak wiadomo, nie zawsze znają się na tym, co robią, ale wiedzą jakich technik użyć, by zdobyć podpis klienta. Sprzedawcy, dumnie nazywani specjalistami ds. sprzedaży, zazwyczaj doskonale zdają sobie sprawę z istnienia tzw. klauzul niedozwolonych. Nie każdy klient zna się jednak na prawie w takim stopniu, aby móc szybko wychwycić niepokojące zapisy.

Zgodnie z kodeksem cywilnym, umowa, która została już podpisana, ale zawiera niedozwolone postanowienia, jest z mocy prawa niewiążąca. W przypadku gdy bank nie chce przychylić się do stanowiska klienta, pomocy należy szukać w sądzie rejonowym lub okręgowym. Właściwy sąd powinien wówczas uznać daną umowę za nieważną. W tego typu sprawach pomocy udzielić może również miejski lub powiatowy rzecznik konsumentów.

W ostatnim czasie UOKiK ostro wziął się za kontrolę umów, jakie banki przedstawiają do podpisu swoim klientom. Efektem są milionowe kary mające na celu zniechęcenie gigantów do prowadzenia brudnej polityki wobec osób, które, jakby nie było, utrzymują banki przy życiu. Aby za bardzo nie odczuć kary, banki najprawdopodobniej podniosą opłaty za przelewy, za prowadzenie konta i masę innych drobnych usług. W ten oto sposób kara dla banków ponownie uderza w klientów. Banki nadal kombinują, klienci znowu się skarżą i błędne koło się zamyka. A podobno miało być lepiej.