14paź/100

Zły system a może brak profesjonalizmu?

Kiedy tak z boku przyglądam się temu co ze swoimi klientami wyprawiają banki, to zastanawiam się skąd jeszcze mają tylu klientów. Z pewnością jedynym możliwym wytłumaczeniem jest potrzeba korzystania z usług bankowych bez względu na to jaki prezentują poziom obsługi oraz co proponują swoim klientom. Wydaje się też, że banki zapominają o konkurencji.

Nie tak dawno przeczytałem na jednym z for bankowych o praktykach jakie stosuje bank Millennium. Problem dotyczy kredytów hipotecznych. Nie wiem, czy był to odosobniony przypadek, ale niezwykle naganny. Sprawa dotyczyła wypłaty transz kredytu, a właściwie poślizgu terminowego. Kredytobiorca, piszący na ten temat, był zobligowany umową z deweloperem i musiał w określonym terminie wpłacać pieniądze. W przeciwnym razie deweloper mógł odstąpić od umowy. Tymczasem bank ociągał się z wypłatą kolejnych transz.

Inna sprawa dotyczy umowy wstępnej. Moim zdaniem bank, który wstępnie wyraża zgodę na kredyt hipoteczny, powinien kredyt taki przyznać. Ma on dostatecznie dużo czasu na to, aby dokładnie prześwietlić klienta. Tymczasem - jak napisał jeden z kredytobiorców - bank w ostatnim momencie odmówił wypłaty obiecanego kredytu, nie zważając uwagi na to, że klient wcześniej podpisał umowę z deweloperem. Oczywiście wina jest po stronie klienta, który powinien jednak poczekać na ostateczna wersje umowy z bankiem. Ale moim zdaniem bank również zawinił, dając niepotrzebną nadzieję klientowi.

I sprawa z ostatnich dni. Na forum kredytowym jeden z klientów banku Millennium napisał, że podpisał właśnie umowę na kredyt mieszkaniowy, ale później doszedł do wniosku, że kwota kredytu jest zdecydowanie za wysoka i postanowił napisać nowy wniosek, zmieniając kwotę na mniejszą.

Przy kompletowaniu dokumentów na kredyt mieszkaniowy niezbędna jest dokonana przez bank wycena nieruchomości. Piszący na forum kredytowym klient, zapłacił bankowi za tę wycenę 480 złotych, ale kiedy postanowił wystąpić z wnioskiem o mniejszą kwotę kredytu okazało się, że musi jeszcze raz zapłacić za tę samą wycenę. Dopiero po interwencji oraz udokumentowaniu, że wycena nieruchomości jest ważna przez rok (a później rzeczoznawca może ją nawet aktualizować) bank Millennium odstąpił od pobrania dodatkowej opłaty.

Ten klient znał się na procedurach, więc nie zapłacił, a ile kredytobiorców się nie zna? Podobne przykłady można mnożyć, dlatego zastanawiam się, czy w banku Millennium szwankuje przepływ informacji, czy może bank ten ma niedouczona kadrę? Nie ma to oczywiście żadnego znaczenia, bowiem i w jednym, i w drugim przypadku, to bank ponosi odpowiedzialność za niesprawnie funkcjonujący system bankowy oraz kadrę jaką zatrudnia. Tylko dlaczego na tym wszystkim ma cierpieć klient?

19kwi/101

Kredytowa odwilż…

Wydaje się, że wraz z odwilżą wiosenną zaczyna rozmrażać się grunt na rynku kredytowym. Czyżby następowała wiosenna odwilż kredytowa? Tak przynajmniej twierdzą w bankach, bowiem klienci są znacznie ostrożniejsi w swych ocenach. Jeszcze do niedawna, aby w ogóle móc starać się o kredyt hipoteczny trzeba było się liczyć z tym, że banki zażądają 30-40 procentowego wkładu własnego. Niewiele osób stać było na spełnienie takiego warunku. Teraz niektóre banki kredytują nawet 100 procent wartości nieruchomości, a trzy spośród nich: Alianz Bank, MultiBank oraz mBank 110 procent wartości nieruchomości. Jest tylko jeden szkopuł, banki które kredytują 100% i 110% wartości nieruchomości żądają od klientów bardzo wysokich zarobków. Wprawdzie bronią się przed takim zarzutem twierdząc, że sprawy takie traktują indywidualnie, ale fakty mówią same za siebie. Poza tym banki kredytujące 10 procent powyżej 100 procent wartości nieruchomości nie są takimi altruistami na jakich starają się wyglądać. Pieniądze te przeznaczone są na z góry określony przez cel. Nie można je na przykład wydać na zakup wyposażenia mieszkania, a tylko na opłaty bankowe, lub ubezpieczenie kredytu. W związku z tym banki niczym nie ryzykują, ponieważ pieniądze szybko do nich wracają. Kredytobiorcom pozostaje jedynie spłata rat. Poza tym odwilż kredytowa dotyczy tylko kredytów mieszkaniowych i hipotecznych - w kredytach konsumpcyjnych nadal panuje mróz. Zresztą banki już wcześniej zapowiadały zaostrzenie warunków w kredytach konsumpcyjnych. Kredyty bez zaświadczeń, bez BIK czy kredyty na dowód to tylko czysty marketing. W rzeczywistości bank zanim kredyt taki przyzna dokładnie prześwietli każdego klienta, a już z pewnością każe mu uzupełnić brakujące dokumenty.

23lut/102

“Odwróceni emeryci”

Po raz pierwszy od dłuższego czasu /raport unijnych urzędników o statusie polskich seniorów.../dobra wiadomość dla emerytów! Wszystko wskazuje na to, że od drugiego półrocza osoby starsze będą mogły bez problemów zaciągać w bankach kredyty nie spłacając nawet miesięcznych rat. Sprawi to ustawa o odwróconym kredycie mieszkaniowym, która ma wejść w życie w połowie przyszłego roku.

Odwrócony kredyt hipoteczny jest nowością na polskim rynku kredytowym. Jego sens polega na tym, że osoby starsze, które nie mają środków do życia, nie mogące też liczyć na pomoc rodziny, będą mogły wziąć kredyt hipoteczny pod zastaw swojego mieszkania. Banki niczym nie ryzykują, ponieważ po śmierci kredytobiorcy i sprzedaży jego mieszkania, które było zastawem hipotecznym, bank odzyskuje swoje pieniądze. Komisja Nadzoru Finansowego nie jest do końca przekonana o słuszności tej decyzji i nakazuje dużą ostrożność w tej sprawie. Na polskim rynku finansowy pojawił się już podobny produkt, mający na celu wypłatę dożywotniej renty z nieruchomości. Prawnie regulują taką transakcję przepisy kodeksu cywilnego. Jednakże wszystko to obywa się poza sektorem finansowym i jest niekontrolowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Można więc założyć, że przy tego rodzaju umowach może dochodzić do nagięcia lub złamania przepisów prawnych. Osoby starsze, które miały i mają do chwili obecnej trudną sytuację życiową i materialną są żywo zainteresowane projektem ustawy i ze zniecierpliwieniem oczekują na przyjęcie jej przez parlament.