Dobry zwyczaj nie pożyczaj
O tym, że jesteśmy uzależnieni od kredytów wiemy od dawna i nie wymaga to chyba szerszego uzasadniania. Istnieje twierdzenie, że pieniądze szczęścia nie dają. To prawda, problem tylko w tym, że bez pieniędzy jest jeszcze gorzej. Tym bardziej, że sytuacja wielu polskich rodzin znacznie się pogorszyła i często kredyt jest jedynym rozwiązaniem dla zdesperowanych ludzi. Wprawdzie o kredyty jest teraz o wiele trudniej niż jeszcze dwa czy trzy lata temu, ale można je otrzymać. Jeżeli nie w bankach to w firmach zajmujących się pożyczaniem pieniędzy. Trzeba tylko uważać i czytać umowy - oczywiście przed jej podpisaniem. Ostatnio głośno zrobiło się o firmie Mariusza Tierlinga z Poznania, który pożycza pieniądze, najczęściej pod zastaw mieszkania. To znaczy osoba decydująca się na pożyczkę musiała notarialnie przepisać na Mariusza Tierlinga mieszkanie. Po spłacie pożyczki wszystko wracało do normy. Jest to jakieś rozwiązanie dla tych, którzy mają pieniądze na spłatę zaciągniętej pożyczki. Na przykład jeden z mieszkańców Bydgoszczy opisuje swoją sytuację, kiedy wpadli z żoną w pułapkę kredytową i tylko czekali na komornika oraz eksmisję z mieszkania. Pomógł im wyjść na prostą właśnie Mariusz Tierling, u którego pożyczyli pieniądze. Dzięki temu udało im się spłacić kredyty bankowe, regularnie też spłacają miesięczne raty w firmie pożyczkowej.
Co jednak stanie się kiedy stracą taką możliwość? Taką właśnie sytuację ma mieszkanka Poznania, kolejna klientka Mariusza Tierlinga. Również zastawiła swoje mieszkanie za pożyczkę w wysokości aż 100 000 złotych. Od ponad pół roku nie spłaca tego kredytu twierdząc, że może jakoś to będzie. Poza tym stara się przekonać wszystkich wkoło, że nie wiedziała co podpisuje u notariusza. Oczywiście takie tłumaczenie nic nie daje i prawdopodobnie straci swoje mieszkanie, tak jak straciła jedna z mieszkanek Szczecina. Nie tak dawno było dość głośno o tym przypadku, z tą tylko różnicą, że Szczecinianka pożyczyła 10 000 złotych, a mieszkanie było warte 100 000 złotych. Decydując się na jakąkolwiek pożyczkę pamiętajmy, że: umowy czytamy przed ich podpisaniem, nie pożyczamy pieniędzy w nieznanych nam firmach i nigdy nie zastawiamy mieszkania.
Wszystkich zainteresowanych tym tematem odsyłamy do tekstu: "Pożyczki dla zdesperowanych" zamieszczonego w onet.pl Biznes.
Bankowy raj…
Kiedy przeczytałem w Pasażu Finansowym Interii, że zdaniem "Gazety Bankowej" banki zgotowały swoim klientom raj na ziemi po prostu mnie cos trafilo. Ale po kolei. Artykuł brzmiał, że w historii polskiej bankowości jeszcze nigdy klienci detaliczni nie byli tak rozpieszczani, jak obecnie. Banki płacą im za założenie konta, załatwiają zniżki przy zakupie niektórych towarów. I dopłacają za każdym razem, jeśli klient skorzysta z ich bankomatu. Tradycyjne konta są bardzo tanie, bądź nawet darmowe - koniec cytatu.
Wszyscy doskonale wiemy, że banki nie były, nie są i nigdy nie będą miały żadnych odruchów altruistycznych. Wprost przeciwnie! Nadal tak sterują swoją działalnością, aby jak najwięcej wyciągnąć z tego biznesu. I nie musi nas nikt przekonywać o edenie bankowym, ponieważ taka gloryfikacja banków nie jest potrzebna ani klientom, ani bankom.
Ale skoro "GB" wywołała już ten temat, to przypomnę tylko kilka faktów. Po pierwsze w bankach nigdy nie było tanich oraz darmowych produktów i usług. Kredyty bankowe nie tylko są drogie, ale także banki manipulują przy nich. A konkretnie przy ustawie antylichwiarskiej, którą banki nauczyły się w mistrzowski sposób omijać - między innymi poprzez podniesienie opłat bankowych, prowizji, marży oraz nakazu ubezpieczania kredytu obojętnie w jakiej formie to się odbywa. Tym samym rzeczywisty koszt kredytu rośnie do 50 i nawet więcej procent.
No i tak reklamowane darmowe konta. Nie było, nie ma i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że nigdy nie będzie, żadnych kont darmowych. Jeżeli nawet banki nie pobierają w tej chwili opłat za otwarcie /jakie dopłaty?/ i prowadzenie konta, to każą sobie nieźle płacić za przelewy, zlecenia stałe i usługi dodatkowe, które też coraz częściej są klientom proponowane. Za - jak to "GB" napisała - operacje bankowe na koncie z wykorzystaniem internetu, banki płacą klientom złotówkę. Przede wszystkim nie wszystkie banki.
Tak naprawdę usługi i produkty bankowe ciągle drożeją, a to, że bank jedną ręką dopłaca do naszych kont i na dodatek skrupulatnie to wylicza, to drugą ręką zabiera dwa razy tyle. Ot i cała filozofia bankowego raju. I jeszcze jedno. Reklama darmowych kont może wyjść bankom bokiem, tak jak już wyszła przy reklamie darmowych kart kredytowych oraz reklamie lokat przez PKO BP oraz Lukas Bank. A więc niech banki oraz ich ramię prasowe "GB" przestaną już nas epatować określeniami typu: "darmowe konto", "darmowe karty kredytowe", "tanie kredyty" i "bankowy raj". Mamy już tego dosyć.
Masz kłopoty zbankrutuj
Problemy na rynku pracy sprawiły, że coraz więcej ludzi bezskutecznie jej poszukuje, rosną ich zadłużenia i widmo zlicytowania. Sytuacja w jakiej znalazło się wiele rodzin nie pozwala im na spłatę podstawowych nawet należności, nie mówiąc już o kredytach. Najczęściej banki nie patyczkują się w takich sytuacjach i oddają sprawy w ręce firm windykacyjnych, a nawet sprzedają takie kredyty. Często też do akcji wkracza komornik. Czy nie ma sposobu, aby pozbyć się takich kłopotów? Otóż nie wszyscy, którzy mają kłopoty finansowe wiedzą, że możliwe jest ogłoszenie upadłości konsumenckiej. W ubiegłym roku weszła w życie nowelizacja prawa upadłościowego i naprawczego, dzięki czemu można ogłosić bankructwo. Nie wszystkich jednak obejmują przepisy prawa upadłościowego, a tylko tych, którzy stali się niewypłacalni nie z własnej winy. Na przykład zostali zwolnieni z pracy, albo zachorowali nie nie mogą już więcej pracować. I jeszcze jedna ważna sprawa. Ogłoszenie upadłości konsumenckiej nie oznacza, że zostały nam odpuszczone wszystkie długi, a umorzona zostaje tylko ich część. Dłużnik nadal pozostaje dłużnikiem i musi spłacić swoje zobowiązania z tym, że nie rosną już odsetki karne oraz inne kary. Na upadłość konsumencką nie mogą też liczyć osoby, które w okresie największej koniunktury kredytowej brali po kilka, a rekordziści nawet po kilkanaście kredytów. Każdy kolejny kredyt spłacali następnym kredytem i dlatego nie byli odnotowani w Biurze Informacji Kredytowej. W końcu jednak pętla kredytowa musiała się zacisnąć i się zacisnęła. Tacy delikwenci nawet nie mogą marzyć na ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Trzeba pamiętać, że upadłość może być ogłoszona jedynie w przypadku jeżeli dłużnik stał się niewypłacalny z przyczyn od niego niezależnych. I na koniec informacja - upadłość konsumencką można ogłosić tylko raz na 10 lat. O szczegółach tej noweli można się dowiedzieć z prawa upadłościowego.
Pożyczaj w koncie
Życie na kredycie.
Z ostatnich wyliczeń naszych finansistów wynika, że wbrew pozorom i przepowiedniom linie kredytowe w koncie mają się zupełnie dobrze. Kredyty to droga i wątpliwa przyjemność, która jednak w wielu sytuacjach staje się koniecznością. Niestety banki ostatnio grają nie fair ze swoimi klientami znacznie zawyżając koszty kredytów. Owszem stosują się do obowiązujących przepisów i nie przekraczają wyznaczonych granic oprocentowania, ale podnoszą prowizje, opłaty przygotowawcze, nakazują wykupienie ubezpieczeń kredytu. Tym samym koszt takiego kredytu rośnie dwu, lub nawet trzykrotnie. Nic więc dziwnego, że uwaga klientów banków nadal jest skierowana na tańsze, bardziej atrakcyjne kredyty w koncie. Może to być na przykład kredyt odnawialny, przed którym tak przestrzegają nas tak zwani znawcy tego rynku. Tymczasem kredyt w koncie okazuje się tańszy od zwykłych kredytów gotówkowych czy ratalnych nawet o 50 %. Co to w praktyce oznacza? Otóż każdy właściciel konta, który decyduje się na przeniesienie do innego banku powinien dokładnie sprawdzić, jakie warunki kredytowania w kontach proponuje nowy bank i czy w razie podjęcia decyzji o przenosinach opłaci nam się skórka za wyprawkę. Analitycy finansowi dostrzegli także, co jest bardzo istotne dla klientów banków, że najtaniej na kredyt żyje się w takich bankach jak: Volkswagen Banku Direct, Nordea Banku, Raiffeisen Banku oraz Banku Pocztowym.


