29kwi/100

Za kraty za przejechanie żaby…

Coraz więcej dziwnych przepisów zostaje wprowadzanych do naszego życia publicznego, a także kodeksu cywilnego i karnego. Ileż to razy dyskutowano nad martwymi paragrafami, które od lat nie funkcjonują. Od kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej takich dziwnych, albo raczej kontrowersyjnych przepisów jest coraz więcej. Ostatnim przykładem jest projekt wprowadzenia w życie zapisów o odpowiedzialności karnej za przestępstwa przeciwko środowisku naturalnemu. I nie chodzi tu o typowe przykłady zatruwania środowiska...
Nie dotyczy to emisji pyłów czy gazów oraz odprowadzania zanieczyszczeń do rzek, ale na przykład zbierania grzybów w niedozwolonych miejscach /rezerwaty przyrody/, czy też za przejechanie w niedozwolonym miejscu żaby, która akurat przechodziła specjalnie dla niej wytyczoną trasą. Grzybiarze, którzy niekoniecznie zdawali sobie sprawę, że zbierają w miejscu niedozwolonym, mogą trafić za kratki nawet na 5 lat. Jeżeli za grzyba grozi 5 lat paki, to za żabę będzie chyba dożywocie!:) Z drugiej jednak strony nie będą już tak bezkarni nasi, pożal się Boże, niedzielni biznesmeni, którzy dla szybkiego zysku zrobią wszystko i szastają na lewo i prawo odpadami, zatruwając nie tylko okoliczne rzeki i grunty, ale także ludzi. Przy tym czują się bezkarni, ale już od grudnia niekoniecznie. Na tych bowiem czekać będzie kara pozbawienia wolności do lat 12. Problem tylko w tym, że trzeba im to udowodnić, a to jak wiadomo wcale nie musi być takie proste, ponieważ mają pieniądze. Eksperci zastanawiają się również co się stanie ze starszymi wiekiem rolnikami, którzy z dziada pradziada uprawiają swoją rolę i może zdarzyć się, że przypadkiem mogą przejechać ciągnikiem lub kosiarką jakieś ptactwo w trakcie wylęgu, czy też jakieś inne zwierzę. Przepisy jak czytamy mają wejść w życie w grudniu tego roku, eksperci mają więc jeszcze nieco czasu, aby zmądrzeć i dopasować unijne przepisy do polskiej rzeczywistości. I niech ogórek pozostanie w kształcie takim jaki wyrósł, a nie jak proponuje unia, a pomidor niech ma barwę czerwoną!

16kwi/100

Banki vs. mali przedsiębiorcy

Małe i średnie przedsiębiorstwa nie mają w Polsce łatwo. Mówi się o wsparciu Unii Europejskiej, które choć wymaga góry papierów to przynajmniej istnieje, ale gdzie zgubiło się wsparcie polskiego rządu i banków? Mało tego, Polak z natury musi kombinować, majstrować przy przepisach, gdzie się tylko da omijać je, bowiem inaczej już chyba nie potrafi. Tak właśnie jest z niektórymi bankami, które podpisały z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym umowę, zgodnie z którą zobowiązały się do pomocy małym i średnim firmom w postaci tak zwanych wyjątkowych kredytów. Dlaczego wyjątkowych? Ponieważ miały być tańsze i na bardziej preferencyjnych warunkach. Taka była idea porozumienia i tak powinna wyglądać realizacja tej umowy. Powinna, ale nie jest. Banki, które podpisały taka umowę, a są nimi: BOŚ, PKO BP, Bre Bank, BNP Paribas Fortis Bank i Kredyt Bank, ani myślą wywiązywać się z niej. O finansach tych banki specjalnie nie chcą się wypowiadać, ale naciskane przebąkują, że chodzi o upusty w marżach, o tańszych o 0,5% kredytach /PKO BP/ i 0,3% /BOŚ/. Pozostałe banki nie chcą nic na ten temat mówić. Tymczasem: "tańsze kredyty inwestycyjne Europejskiego Banku Inwestycyjnego pozwolą miesięcznie zaoszczędzić małym i średnim firmom kwoty, które pozwoliłyby im na zatrudnienie przynajmniej jednego pracownika. Banki starają się jak mogą, by ukryć taką informacje przed firmami" - cytujemy za onet.pl Biznes i jak na razie im się to udaje. Sytuacja staje się niekomfortowa dla wielu stron, ale to banki starają się obejść prawo, a nie przedsiębiorcy, a już tym bardziej Europejski Bank Inwestycyjny. A może Komisja Nadzoru Finansowego wyjaśniłaby tę sprawę?