Ignorantia iuris nocet
Fakt, że banki niejednokrotnie wykorzystują naiwność i niefrasobliwość swoich klientów nikogo już dziś nie dziwi. Nieznajomość prawa połączona z podpisywaniem umów bez wcześniejszego zapoznania się z nimi przynosi opłakane skutki. Zbyt wielu Polaków daje się omamiać zapewnieniom przemiłych konsultantów, którzy, jak wiadomo, nie zawsze znają się na tym, co robią, ale wiedzą jakich technik użyć, by zdobyć podpis klienta. Sprzedawcy, dumnie nazywani specjalistami ds. sprzedaży, zazwyczaj doskonale zdają sobie sprawę z istnienia tzw. klauzul niedozwolonych. Nie każdy klient zna się jednak na prawie w takim stopniu, aby móc szybko wychwycić niepokojące zapisy.
Zgodnie z kodeksem cywilnym, umowa, która została już podpisana, ale zawiera niedozwolone postanowienia, jest z mocy prawa niewiążąca. W przypadku gdy bank nie chce przychylić się do stanowiska klienta, pomocy należy szukać w sądzie rejonowym lub okręgowym. Właściwy sąd powinien wówczas uznać daną umowę za nieważną. W tego typu sprawach pomocy udzielić może również miejski lub powiatowy rzecznik konsumentów.
W ostatnim czasie UOKiK ostro wziął się za kontrolę umów, jakie banki przedstawiają do podpisu swoim klientom. Efektem są milionowe kary mające na celu zniechęcenie gigantów do prowadzenia brudnej polityki wobec osób, które, jakby nie było, utrzymują banki przy życiu. Aby za bardzo nie odczuć kary, banki najprawdopodobniej podniosą opłaty za przelewy, za prowadzenie konta i masę innych drobnych usług. W ten oto sposób kara dla banków ponownie uderza w klientów. Banki nadal kombinują, klienci znowu się skarżą i błędne koło się zamyka. A podobno miało być lepiej.
Majsterkowicze ubezpieczeniowi
Nie zaliczamy się do najbogatszych nacji, nic więc dziwnego, że staramy się korzystać z jak najtańszych ofert na rynku finansowym. Interesują nas najtańsze kredyty, najtańsze ale najwyżej oprocentowane lokaty bankowe, tanie ubezpieczenia komunikacyjne oraz szereg innych, niedrogich produktów bankowych i ubezpieczeniowych. Niestety coraz częściej sprawdza się zasada, że nie zawsze najtańsze oznacza dobre. Na rynku ubezpieczeniowym przeróżnego rodzaju ofert wprost zatrzęsienie.
Można wybierać, przebierać, ale nie zawsze trafi się na dobrą ofertę. Tak właśnie jest z tanimi ubezpieczeniami autocasco. Z ostatnich informacji onet biznes wynika, że osoby, które wykupiły tańsze warianty AC mogą na tych ubezpieczeniach stracić. Tańszy wariant obejmuje swoim zakresem naprawy poza autoryzowanymi warsztatami, stosowanie przy naprawach niekoniecznie oryginalnych części oraz nie uwzględniany jest w tej naprawie VAT. Tymczasem jak się okazało, przy szacowaniu kosztów naprawy firmy ubezpieczeniowe stosują najczęściej maksymalne stawki cenowe. Niestety nie skutkuje to wypłatą na tym poziomie odszkodowań, służy jedynie ustaleniu czy zaistniała tak zwana szkoda całkowita. Szkoda całkowita ustalana jest w sytuacji, kiedy koszt naprawy auta przekracza 70% jego wartości. Wówczas takie auto nadaje się tylko na złom. Jeżeli natomiast nie przekracza, ubezpieczyciel przeprowadza ponowną kalkulację, ale już na ustalonych umową zasadach, czyli niższych stawkach. Takie praktyki nadają się jedynie do poinformowania UOKiK.
To nie pierwszy przypadek majstrowania przy umowach ubezpieczeniowych przez ubezpieczycieli. UOKiK interweniował już w innej sprawie, ale stroną pozwaną są również firmy ubezpieczeniowe, które złamały prawo ignorując wcześniej podpisane umowy. Między innymi poprzez zmianę zakresu świadczeń w trakcie trwania umowy, podwyższanie składki ubezpieczeniowej bez podwyższania wypłat z polisy, zawieszanie wypłat z polisy kiedy klient kończy określony wiek, na przykład 60 czy 70 lat oraz nie wypłacanie ubezpieczonym należnych świadczeń z kilku polis, mimo płacenia przez nich wszystkich składek. W ten sposób skontrolowanych zostało ponad 600 wzorców umów ubezpieczeń na życie z 13 firm ubezpieczeniowych. Kilkadziesiąt klauzul skierowanych zostało do sądu. - Niemal wszyscy przebadani ubezpieczyciele stosowali niezgodne z prawem postanowienia - powiedziała prezes UOKiK. Skandal więc goni skandal, tylko nic z tego nie wynika - ubezpieczyciele nadal dyktują warunki, a klieci płacą...


